czwartek, 6 czerwca 2013

Odwrócone ciasto z rabarbarem i białą czekoladą i... mały sukces w tle :)

Sukcesy. Cieszą nas zawsze -  i te duże, i te całkiem małe. Udało się coś z czym przez ostatnie kilka miesięcy mieliśmy problem. Przepraszam za małą odskocznię od głównej tematyki bloga, ale cieszę się tak bardzo, że nie mogę o tym nie napisać.
Nigdy nie walczyłam na siłę o to by Dzieć mój polubił czytanie. Tym bardziej że od zawsze widziałam to że Jego umysł woli matematykę, przyjaźni się z komputerem, grami, lubi strategię i "kombinowanie" przy tym na wszelkie sposoby. Kiedy od września ubiegłego roku Dzieć poszedł do pierwszej klasy byłam tego na 100 % pewna. No cóż skoro jest "matematyczny", to z humanistyką będzie pod górkę. Bo tak jest zwykle. 
Tym bardziej nie mam pojęcia co mi strzeliło do głowy by w prezencie na Dzień Dziecka kupić mu właśnie książkę. Właściwie byłam prawie pewna że to będzie moja porażka, kompletnie nie trafiony prezent. Nawet sama na siebie byłam zła za ten "genialny" pomysł. Ale gdzieś tam w głębi miałam jednak nadzieję że może gdy ta książka będzie właśnie prezentem, będzie wyjątkowa :) podarowana w tym szczególnym dniu... może nabierze innego wymiaru... 
"Najnowsze Przygody Mikołajka" Sempe i Gościnny'ego zdziałały cuda. Dzieć czyta sam, czytamy razem, niektóre opowiadania nawet po kilka razy. O tym że fotografia klasowa to bardzo ważna rzecz, a dziewczyny są strasznie dziwne, ale nawet można się z nimi fajnie bawić. Bo przecież chłopaki się lalkami nie bawią, ale zrobić z lalki więźnia to jest już coś :)
 Śmiejemy się przy tym do łez :)




A ciasto bardzo polecam bo jest pyszne. Słodycz ciasta z białą czekoladą i aromatem skórki pomarańczowej przełamana kwaskowym smakiem rabarbaru to bardzo ciekawe połączenie.
Przepis pochodzi z ostatniego numeru "Kuchni" (nr 6-2013). Jest to rysunkowy przepis (z ostatniej strony), więc nie wiem czy wszystko dobrze zinterpretowałam. Bardzo lubię te przepisy, bo jednak co nieco dopowiedzieć muszę sobie sama.
Na 100% pewna nie jestem, ale wydaje mi się że składniki powinny mieć temperaturę pokojową, czyli to co trzeba należy wyjąć wcześniej z lodówki.




Składniki:
na tortownicę o średnicy 23cm
  • ok. 1/2 kg rabarbaru  (moim zdaniem to za dużo na formę tej wielkości. Co prawda przepis nie mówi o wielkości tortownicy, ale ilość ciasta na tą wielkość jest odpowiednia. U mnie wystarczyło ok. 200 g)
  • 1 1/2 szklanki cukru (najlepiej drobnego)
  • 100 g miękkiego masła + ok 50 g masła do smarowania formy
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 3 jajka
  • 1 2/3 szklanki mąki
  • 1 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szklanka śmietany 18%
  • 100 g białej czekolady pokrojonej na małe kawałki.
Piekarnik nagrzewamy do 175 st. C.

Rabarbar przekroić na pół wzdłuż łodyg, przecinamy je także na mniejsze kawałki w poprzek, niekoniecznie równe - tak aby zmieściły się w tortownicy. Rabarbar zasypujemy 1/2 szklanki cukru, mieszamy tak aby rabarbar otoczył się cukrem i pozostawiamy na czas wyrobienia ciasta.

Mikserem ucieramy 100 g miękkiego masła z cukrem i całymi jajkami. Następnie dodajemy skórkę pomarańczową, śmietanę, oraz mąkę wymieszaną z proszkiem dopieczenia i przesianą przez sitko. Całość krótko miksujemy do chwili połączenia się składników.

Tortownicę smarujemy masłem, na dnie układamy pokrojony rabarbar.

Do ciasta dodajemy pokrojoną białą czekoladę i mieszamy. Tak przygotowane ciasto wylewamy na rabarbar.

Tortownicę z ciastem wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez 50 min. Dla pewności pod koniec pieczenia warto sprawdzić patyczkiem. Patyczek pozostaje wilgotny, bo ciasto jest dość wilgotne, ale nie oblepiony ciastem.

Po upieczeniu wyjmujemy ciasto z piekarnika i lekko studzimy w tortownicy, aby odparowało. Następnie zdejmujemy obręcz, kładziemy talerz lub paterę na cieście i całość obracamy do góry dnem. Pomagając sobie nożem odklejamy dno tortownicy od ciasta, tak aby rabarbar został na cieście.

Smacznego ;)





22 komentarze:

  1. A ,,mikołajki " tak mają, dzieci je kochają i nie tylko dzieci , ja nadal tak mam, a przy okazji pozarażałam wszystkich siostrzeńców( jedna moja Siostrzenica co skończyła filologię i teraz studiuje jakaś tam pedagogikę na UJ twierdzi ,że bez Mikołajka życie byłoby mdlę:D i ma dosłownie wszystkie książki i twierdzi ,że to jej skarb:D)i całą gromadę dzieciaków z okolicy i nie okolicy:D

    A ciasto świetne , takka odwracana z rabarbarem mię kusi ,a ta twoja jest świetna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, jest dokładnie tak jak piszesz. Nie tylko dzieci kochają Mikołajka. Przyznam się że ja z dzieciństwa nie bardzo go pamiętam więc teraz z wielką przyjemnością razem z Dzieciem moim go poznaję :) I w 100% Alu zgadzam się z Twoją siostrzenicą, jak się już Mikołajka pozna to jakoś tak nijak bez niego. Wiem już że kupię Dzieciowi pozostałe części.

      Ciasto Alu polecam bardzo, to mój pierwszy odwracany wypiek i bardzo mi przypadł do gustu.

      Usuń
  2. Mikołajka kupiłam sobie na płytach Gosiu!
    On czaruje i pewnie zaczarował Twoje dziecię!
    Podzielam Twoją radość.
    A ciasto smakowite,jak zwykle Twoje wypieki.
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu przygody Mikołajka w czytaniu Jerzego i Macieja Stuhr (to te płyty?) muszą być także niesamowite.
      Masz rację Aniu Mikołajek ma czarodziejską moc, a dla mnie to niesamowita radość że Dzieć mój tak chętnie sięga po książkę.
      Weekend Aniu z pewnością będzie miły, bo po pierwsze pachnący cynamonem ;) a po drugie bo wreszcie tu na Dolnym Śląsku zaświeciło słońce :)
      I ja wzajemnie życzę Tobie cudownego weekendu.

      Usuń
  3. Niezawodna matczyna intuicja!
    I pragnienie mądrego Rodzica się spełnia,
    jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
    Pierwszą książkę Mikołajka kupiłam córce w 1975 roku,
    ze wzruszeniem biorę ją czasem do rąk ,
    teraz tę samą czytają moje wnuki i całą resztę następnych.
    A co do rabarbarowca, hm , tyle już przepisów przetrawiłam
    w sieci, ale ten jest wyjątkowy i ślicznie się upiekł.
    Pozdrawiam Cię Małgosiu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko jak zwykle pięknie i trafnie bardzo to ujęłaś.
      Ten Wasz Mikołajek to prawdziwa rodzinna pamiątka.
      To ciasto to jest to mój pierwszy odwrócony wypiek. Niby klasyczne ucierane ciasto ale ciekawe i wzbogacone aromatem skórki pomarańczowej i białą czekoladą. Nam bardzo posmakowało.
      Dziękuję Bożenko za komplementy i pozdrawiam bardzo ciepło.

      Usuń
  4. Olu, to takie prawie zwykłe ucierane ciasto :) Nie do końca klasyczne w smaku i odwrotnie pieczone. Tarta według mnie to jednak inny rodzaj ciasta :) Są też oczywiście i tarty odwrócone - tarta Tatin

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba takie ciasto do góry nogami, szczególnie ten rabarbar mnie kusi... :)
    A dzieci potrafią zaskakiwać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gin ciekawa jestem czy Cię skusi :) Ja ze swojej strony bardzo polecam, nawet mój mąż który za klasycznymi ucierańcami nie przepada stwierdził że takie to mogę robić co tydzień :) Gdybyś się skusiła to nie warto pomijać skórki pomarańczowej, to ciasto jej właśnie zawdzięcza swój świetny smak.
      Dzieci tak, potrafią zaskakiwać :) Wiele radości dzięki nim :)

      Usuń
  6. Kochana to super,że chwalisz się sukcesami i o to chodzi !:) Świetny, trafiony prezent, wspaniale, że pomyślałaś o książce.:)
    A ciasto wyśmienite, zabieram ze sobą kawałeczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majanko, ja w ogóle zauważyłam że im dłużej bloga prowadzę tym posty są bardziej emocjonalne i bazują na tym co się dzieje wokół mnie. Czasem jak nie dzieje się nic szczególnego to posta nie ma. Nawet gdy wtedy gotuję i piekę to nie robię zdjęć.
      Nie wiem,ale z czasem chyba tak dzieje się z każdym.
      Natomiast bardzo się cieszę z tego pomysłu trochę wbrew sobie i Dzieciowi :)Mam nadzieję że z książkami tak już zostanie. Najważniejsze że odkrył że książka może dawać radość a nie być tylko przykrym szkolnym obowiązkiem.
      Ciastem się Majanko oczywiście częstuj, zabieraj nawet dwa kawałki :)

      Usuń
  7. no proszę! nie dosyć to samo ciasto to i książki na Dzień Dziecka:-)) no i rabarbar miałaś różowy... u mnie już tylko zielone badyle w ogródku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu też kupiłaś "Mikołajka"? :) Nie mogę się nadziwić jak wiele mamy wspólnego :) Rabarbar różowy udało mi się kupić, niestety nie mam jeszcze swojego krzaczka. Asiu Twój zielony cudnie wygląda i tak pięknie go pokroiłaś, pewnie z linijką w ręku ;) :)Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  8. Ja akurat za białą czekolada nie przepadam, ale rabarbar kocham:). Moje dziecię ksiązki uwielbia ... dla niego nie ma dnia bez ksiazki ...chyba po nas tak ma:) .... ale z niego mały filozof rośnie:) ....
    U nas obecnie króluje Cecylka Knedelek:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jolu szkoda że nie przepadasz, bo ona tu bardzo pasuje. Choć u mnie w trakcie pieczenia gdzieś ją tam wcięło, bo nie widać w przekroju kawałeczków, to jednak jej smak pozostał. Cecylkę też przerabialiśmy jak Dzieć mój był młodszy, kiedyś bardzo lubił mi pomagać w kuchni jak Twój Olinek, ale teraz Dzieć ma prawie 8 lat i jego preferencje się nieco zmieniły w kierunku Tatusiowych prac. A mi szkoda trochę, bo fajne były takie wspólne kuchenne wyczyny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zrobiłam wczoraj te przepyszne ciasto, ale z uwagi że mój małżonek nie lubi ciast z rabarbarem zastąpiłam go jagodami.....istna rewelacja - ciasto wyszło przepyszne! Naprawdę polecam!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i odwiedziny, cieszę się że się udało a przede wszystkim że smakowało. Jagody to bardzo dobry pomysł :) ciepło pozdrawiam :)

      Usuń
  11. hej, upiekłam dziś to ciasto. wyszło przepyszne,ale...piekłam go wg przepisu. trzymałam go w piekarniku ciut dłużej. ostudziłam i jakież było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że w środku jest kompletnie surowe! wsadziliśmy go jeszcze raz do piekarnika i piekliśmy przez 40 min w temp 200 stopni z termoobiegiem. ciasto uratowane. zastanawiam się jakim cudem u nas było zupełnie surowe a u ciebie takie pikne?:-) ciasto koniecznie do powtórki, bo jest rewelka, ale tym razem zwiększymy temp od początku i dłużej go potrzymamy w piecu. pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, trudno mi powiedzieć dlaczego tak się stało. Powiem szczerze że zaskoczyłaś mnie nieco. To znaczy że poza tym przepisowym czasem 50 min. w 175 st. C piekłas jeszcze 40 min. w wyższej temperaturze?
      U mnie się udało bez przedłużania pieczenia. Piekarnik piekarnikowi nierówny, ale ... może forma była mniejsza i ciasto z tych samych proporcji wyszło wyższe? Wtedy to by się zgadzało że potrzebowało dłuższego czasu.

      Usuń
  12. hej, wzięłam tą samą tortownicę co ty i trzymałam się oryginału (patrzyłam i na rysunek Zosi i na twoje wskazówki). Po ostudzeniu chcieliśmy go pokroić, a cały środek był zupełnie surowy. Chciałam to ciacho wywalić, ale mąż go wsadził znowu do piekarnika. Na kolejne 40 minut w znacznie wyższej temperaturze. nie mam kompletnie pojęcia co się mogło stać. no nic, będziemy jeszcze kiedyś próbować:-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, no to faktycznie mamy zagadkę.

      Usuń

Gdy zostawiasz komentarz jako Anonimowy podpisz się proszę swoim nickiem lub imieniem :) Miło mi będzie Cię poznać.
Coś się nie udało? Napisz koniecznie, postaram się pomóc w rozwiązaniu problemu. Nie warto się zniechęcać :)
Moderuję komentarze ze względu na masowo pojawiające się wpisy osób, których nick linkuje do stron reklamujących różne usługi i komercyjnych. Mój blog to nie darmowa agencja reklamowa, to nie wysypisko śmieci. Komentarze takie nie ujrzą światła dziennego.
Dziękuję i pozdrawiam :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...