Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleby na drożdżach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chleby na drożdżach. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 grudnia 2013

I znowu razem w listopadzie - chleb kukurydziany na poolish czyli polskim rozczynie drożdżowym.

Przyszedł wreszcie czas na kolejne spotkanie w naszej wirtualnej Piekarni i na kolejne wspólne wypiekanie chleba. Na spotkania te zawsze czekam z ogromną niecierpliwością i ciekawością bo niby przepis jeden, a powstaje tak wiele różnych bochenków. Ile nas tyle różnych doświadczeń z jednym i tym samym chlebem. 
Tym razem na nasze listopadowe spotkanie pomysł na chleb kukurydziany mistrza Hamelmana podsunęły Ania i Ala, a wyszukały go na forum cincin gdzie podała go mirabbelka, czyli Pani Małgosia Zielińska.




Tym razem zebrało się nas zdaje się jeszcze większe grono niż dotychczas. Wszystkim Wam bardzo dziękuję za ten wspólny czas i pozytywne emocje.
A oto lista Piekarek i Piekarzy. Zapraszam do odwiedzania Ich blogów.






Jeśli chodzi o wypieki z mąki kukurydzianej to nie mam w tym temacie doświadczenia. Jest to mój pierwszy wypiek z tej mąki i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Chleb bardzo delikatny w smaku, neutralny, moim zdaniem będzie pasował do wszystkiego. Najlepszy pierwszego dnia po upieczeniu. Choć preferuję chleby na zakwasie to ten bardzo nam zasmakował i z pewnością będę do niego wracać
Przygotowanie tego chleba jest całkowicie bezproblemowe. Ciasto bardzo przyjemne w wyrabianiu i formowaniu, jeśli chodzi o proporcje mąki i wody nic w nich nie musiałam zmieniać. Mimo niewielkiej ilości drożdży chleb u mnie bardzo szybko wyrastał.
Polecam :)




Zaczyn poolish:
  • 125 g mąki pszennej typ 550
  • 125 g wody
  • 0,5 g drożdży świeżych (lub mniej niż 1/4 łyżeczki drożdży instant) - za radą Ali dałam 1 g drożdży, faktycznie na mojej wadze kuchennej nie jest łatwo zważyć 0,5 g
Ciasto właściwe:
  • 250 g mąki pszennej typ 550
  • 125 g mąki kukurydzianej
  • 190 g wody
  • 1 łyżeczka soli
  • 7 g drożdży świeżych (za radą Ali dałam 6 g)
  • 1,5 łyżki oleju
  • 250 g zaczynu j.w.
W przeddzień pieczenia zrobić zaczyn poolish. Rozmieszać drożdże w wodzie, dodać mąkę i całość wymieszać. Przykryć folią i odstawić na 12 do 16 godzin w temperaturze pokojowej.
Następnego dnia mąkę kukurydziana rozmieszać z drożdżami rozprowadzonymi w wodzie, wymieszać i odstawić na ok. 15 minut.

W tym czasie mąka kukurydziana powinna trochę napęcznieć, co powinno ułatwić późniejsze wyrabianie ciasta. Dodać pozostałe składniki chleba i wyrabiać (mikserem ok. 3 minut – poziom 1). Wyrabiałam ręcznie, ale ciasto wcale nie wymagało dłuższego wyrabiania niż za pomocą miksera. 

Mąka kukurydziana nie jest łatwa do wyrabiania. Dlatego ważne jest aby na tym etapie skontrolować jeszcze konsystencję ciasta, w miarę potrzeby dodać mąki lub wody. Wyrobić jeszcze raz około 3 minut (mikser – poziom 2). Ciasto powinno być luźne, ale gładkie i sprężyste i dobrze trzymające formę.
Odstawić przykryte do wyrośnięcia na półtorej godziny, w międzyczasie po upływie ok 45 min. wyjąć, lekko odgazować, uformować kulę i znowu odstawić.
Po upływie kolejnych 45 min. wyjąć z miski, jeszcze raz odgazować i uformować z grubsza, przykryć i dać odpocząć 10-20 minut. 
Uformować na blacie zgrabny bochenek z ładnie napiętą powierzchnią, na ile się da i ułożyć w omączonym koszyku do wyrastania na 1,5 godziny w temp ok. 24 st. U mnie wyrastał w temperaturze ok. 21 stopni, a po niecałej godzinie był już gotowy do pieczenia.
Piekarnik nagrzać do 240 st C (z kamieniem jeśli ktoś ma). Ja akurat nie posiadam kamienia, zazwyczaj razem z piekarnikiem nagrzewa się blacha piekarnikowa do pieczenia, na którą po osiągnięciu przez piekarnik właściwej temperatury przekładam bochenek.
Bochenek zgrabnie przerzucić z koszyka na łopatę, szybko naciąć, a potem przerzucić na kamień, jednocześnie wlewając do formy ustawionej na dnie piekarnika pól szklanki wrzątku.

Kiedy chleb zacznie się rumienić, otworzyć na chwilkę drzwiczki piekarnika, żeby usunąć nadmiar pary. Piec ok. 40 minut.

Mój chleb dość szybko zaczął się rumienić w temperaturze 240 st. C, dlatego po upływie 20 minut pieczenia obniżyłam delikatnie temperaturę do 220 st. C. Od góry chleb przykryłam folią aluminiową aby się nie przypalił i w ten sposób piekłam go kolejne 20 minut.
Chleb jest gotowy gdy postukany od spodu będzie wydawał głuchy odgłos. Upieczony bochenek studzimy na kratce.
Smacznego ;)



czwartek, 13 czerwca 2013

Słodki chleb z cynamonem - kolejny raz razem

Za nami kolejny wspólny weekend. Weekend magiczny, który zaowocował kolejnym wspaniałym chlebem, weekend pachnący cynamonem w dwudziestu czterech domach.
Mam nadzieję że przed nami jeszcze wiele takich chwil. 

 A pachniało u:
i u mnie.

Dziękuję Wam Dziewczyny za wspaniały i wspólny czas.



Chleb z cynamonem na nasze wspólne spotkanie zaproponowała Ewelina. 
Ewelinko, receptura absolutnie fantastyczna i bardzo za nią dziękuję. Pewnie sama, nawet jeśli bym znalazła ten przepis, nie zwróciłabym na niego uwagi. Tak rzadko piekę chleb na słodko. A tak przekonałam się i wcale nie żałuję, będę do niego wracać.

Aniu dziękuję za zaproszenie. Wspaniale było znów razem upiec chleb.


Ile nas, tyle wersji tego wspaniałego chleba. Zapraszam Was  do odwiedzenia i obejrzenia wszystkich naszych wypieków. Zobaczycie jak bardzo można powariować na temat tego jednego przepisu. A może skusicie się by go upiec?
Oryginalny przepis znajdziecie tutaj. U źródła jest to chleb pieczony na mące pszennej razowej. Ale trzeba zwrócić uwagę na to że nasza polska mąka razowa typu 2000 jest ciężka i bardziej treściwa, drożdże sobie różnie z nią radzą. Stąd pomysł aby pomieszać typy, a nawet rodzaje mąk. 
Swój chleb upiekłam na mące jasnej orkiszowej typ 700 i pszennej razowej typ 2000, wykorzystałam też do wypieku świeże drożdże zamiast instant. I to tyle moich zmian.
A sam chlebek wyszedł wspaniały, bardzo cynamonowy, aromatyczny. Ni ciemny, ni jasny. U mnie dość słodki dzięki może nie tyle zawartości samego cukru, co dużej ilości rodzynek. Fantastycznie komponują się tu orzechy, bez nich nie wyobrażam sobie tego chleba.
Mój chleb nie należy do bardzo puszystych i lekkich, a struktura jego miąższu jest chlebowa,  nie bułkowa. 





Biga:
  • 170 g mąki pszennej razowej ( u mnie 90 g mąka orkiszowa typ 700 + 80 g mąka pszenna razowa 2000)
  • 1/4 łyżeczki drożdży instant (u mnie 3 g świeżych drożdży)
  • 6 łyżek mleka (ciepłego)
  • 1/4 szklanki niesolonego roztopionego masła
  • 1 lekko roztrzepane duże jajko

Ciasto z rodzynkami:
  • 170 g mąki pszennej razowej ( u mnie orkiszowa jasna typ 700)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3/4 szklanki mleka
  •  filiżanka rodzynek (u mnie duża filiżanka)

Ciasto właściwe:
  • biga
  • ciasto z rodzynkami
  • 7 łyżek mąki pszennej razowej (u mnie typ 2000)
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 1 i 1/4 łyżeczki drożdży instant ( u mnie 15 g świeżych)
  • 3 łyżki cukru
  • 1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 3/4 szklanki posiekanych orzechów włoskich
Cukier cynamonowy:
  • 3 łyżki cukru
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
Przygotowanie chleba rozpoczęłam od ciasta z rodzynkami. 

Ciasto z rodzynkami: Mieszamy mąkę sól i mleko do połączenia składników i krótko zagniatamy. Następnie dodajemy rodzynki i wyrabiamy do momentu aż równomiernie rozłożą się w cieście.
U mnie to ciasto wyszło dość rzadkiej konsystencji, w zasadzie wystarczyło składniki wymieszać łyżką, ale to zapewne dlatego że użyłam do tego ciasta lekkiej orkiszowej mąki.
Ciasto z rodzynkami pozostawiamy pod przykryciem na ok. 12 do 24 godz. Zostawiłam na 12 godz.
Na ok. 3 godziny przed końcem tego czasu czasu przygotowałam bigę.

Biga: Rozpoczęłam od przygotowania rozczynu drożdżowego. Rozpuściłam drożdże w ciepłym mleku i szczyptą cukru i pozostawiłam na kilka minut aby się uaktywniły. Jeśli użyjecie drożdży instant możecie je dodać wprost, z innymi składnikami.
Mieszamy wszystkie składniki, dodajemy rozczyn drożdżowy i wyrabiamy aż składniki dobrze się połączą. Odstawiamy ciasto na godzinę, a po tym czasie ponownie wyrabiamy przez minutę. Bigę umieszczamy w naoliwionej misce i pod przykryciem pozostawiamy na ok. 2 godziny. 
Bigę można także przygotować wcześniej, na 8 godzin przed użyciem i przechowywać w lodówce najdłużej do 3 dni.

Ciasto właściwe: Rozpoczęłam od przygotowania rozczynu drożdżowego. Wymieszałam świeże drożdże z odrobiną ciepłego mleka (ok. 1/5 szklanki) i ok. 1/4 łyżeczki cukru. Odstawiłam na kilka minut aby drożdże się uaktywniły.
Mieszamy wszystkie składniki oprócz orzechów aż powstanie miękka kula ciasta. Ciasto wyrabiamy przez ok 3-4 minuty. W następnej kolejności dodajemy posiekane orzechy i wyrabiamy aż orzechy równomiernie rozłożą się w cieście. Ciasto pozostawiamy na ok. 5 minut aby odpoczęło, a po tym czasie wyrabiamy przez ok. 1 minutę dla wzmocnienia glutenu. Formujemy kulę i umieszczamy w naoliwionej misce i pozostawiamy pod przykryciem do czasu aż ciasto zwiększy objętość ok. półtora raza.

Po tym czasie wałkujemy ciasto na prostokąt i 3/4 powierzchni posypujemy cukrem cynamonowym. Zwijamy ciasto w długi bochenek, czyli w rulon jak roladę dostosowując długość do formy (piekłam w keksówce 30x11 cm i wydaje mi się że proporcje są idealne na taką właśnie formę), sklejamy jego końce i układamy w natłuszczonej (lub wyłożonej papierem do pieczenia) formie "szwem" do dołu.
Tak uformowany chleb pozostawiamy do podwojenia objętości..

Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C.
Wkładamy chleb do nagrzanego piekarnika i od razu obniżamy temperaturę do 165 st. C i pieczemy przez ok. 20 min. Jeśli trzeba obracamy formę i pieczemy kolejne 25-40 min, aż chleb równomiernie się zrumieni. 
Piekłam przez ok. 40 - 45 min bez obracania formy. Po ok. 25 min. przykryłam chleb z wierzchu folią aluminiową, bo wydawało mi się że zbyt szybko się zrumienił i potem piekłam dalej. Pierwszy raz piekłam chleb w temperaturze opadającej do 165 st. C, z tego względu wolałam potrzymać go nieco dłużej w piekarniku. Chleb bardzo ładnie się upiekł.
Po upieczeniu i wyjęciu z piekarnika chleb wyjmujemy z formy i studzimy na kratce.

Smacznego ;)




sobota, 20 kwietnia 2013

Chleb z brązowym ryżem na tang zhong - Wspólnie Pieczony...

 O magii wspólnego pieczenia i magicznych jego efektach pisałam już w kilku poprzednich postach. Czy było nas tylko dwie, czy pięć, czy... no właśnie ile nas było tym razem? Sami zobaczcie.  Ile by nas nie było to  na te dni czekam zawsze jak dziecko na Mikołaja :) a potem zapisują się w pamięci jako szczególne, bo pieczemy razem, bo myśli krążą po wszystkich kuchniach o tym samym chlebie, o tym jak się udaje moim Współtowarzyszkom, a może któraś z Nich tak jak ja pije kawę w międzyczasie, gdzieś pomiędzy mieszaniem tang zhong a wyrabianiem chleba? 





A potem... cudownie jest czytać maile pełne pozytywnych emocji, wrażeń towarzyszących wypiekowi, wspaniale oglądać publikacje na blogach.
Spotkanie przy wspólnym wypieku zorganizowała  Ania, która zaproponowała ten wspaniały chlebek  jako temat. Aniu dziękuję że mogłam brać udział w tej fantastycznej akcji. Dziękuję że poznałam tang zhong i niesamowity smak chleba upieczonego właśnie na nim. Dziękuję Wam Dziewczyny za wspaniałe towarzystwo, za maile pełne wrażeń i wspaniałej energii. 
Świetnie było piec razem z Wami.




Tang zhong - znacie? Pieczecie? Jeśli jeszcze nie to serdecznie Wam polecam tą metodę. Pieczywo na tang zhong wychodzi niewiarygodnie miękkie i puszyste i delikatne niczym chmurka, ma mięciutką skórkę i podobno długo zachowuje świeżość. Piszę podobno, bo u mnie chleb skończył się bardzo szybko. W każdym razie następnego dnia nie stracił nic a nic na świeżości. Sam chlebek jest w smaku fantastyczny,  porównywalny z chałką, lekko słodki, ale znakomicie się komponuje i na słodko i na wytrawnie. U mnie na śniadanie wcinaliśmy go z jajecznicą, a potem jeszcze z masłem i miodem.
Konsystencja samego ciasta chlebowego jest wymarzona do wyrabiania, miękka, wręcz jedwabista i wcale się nie klei. Nie mogłam przestać go wyrabiać, chciałam jeszcze i jeszcze, mogłabym tak długo. Odrobinę klei się potem, już po dodaniu ryżu, no ale to już końcówka wyrabiania, więc nie stanowi to żadnego problemu. 

Przepis pochodzi z hiszpańskiego bloga "Mis recetas favoritas", a sposób jego formowania znajdziecie tutaj




Składniki na dwa bochenki po ok. 560 g każdy lub cztery po ok. 280 g.

Tang zhong:

  • 30 g mąki pszennej chlebowej ( u mnie typ 850)
  • 150 g mleka (w temperaturze pokojowej)
Składniki ciasta chlebowego:
  • 480 g mąki pszennej chlebowej lub innej silnej
  • 30 g mleka w proszku
  • 40 g cukru
  • 8 g soli ( u mnie drobna sól morska)
  • 8 g drożdży instant (dałam 7g)
  • 200 g mleka
  • 170 g tang zhong
  • 40 g masła bardzo miękkiego
  • 180 g  gotowanego brązowego ryżu, niesolonego i ostudzonego

W pierwszej kolejności  gotujemy ryż oraz przygotowujemy tang zhong
Ryż ugotujcie tak aby był bardzo miękki, dlatego że w wypieku nieco twardnieje. Jeśli ugotujecie go al dente to w chlebie będzie twardy, a to może zepsuć cały efekt. Po ugotowaniu odcedzamy dokładnie ryż z wody i studzimy, ja go przelałam jeszcze zimną wodą, ponieważ zagapiłam się i posoliłam wodę w której gotowałam ryż, nie chciałam aby wyszło za słono.

Tang zhong: Mleko o temperaturze pokojowej i mąkę umieszczamy w rondelku. Mieszamy dokładnie trzepaczką i pozostawiamy na małym ogniu. Podgrzewamy cały czas mieszając, aż na powierzchni pojawią się "wiry" (przy mieszaniu będzie widoczne dno garnka) a całość zacznie gęstnieć.
Zestawiamy tang zhong z ognia i od razu przykrywamy folią spożywczą. Pozostawiamy do całkowitego ostudzenia.




W misce umieszczamy wszystkie składniki ciasta chlebowego, oprócz ryżu i masła. Wyrabiamy przez ok. 5 minut, następnie dodajemy masło i wyrabiamy dalej aż ciasto będzie gładkie i błyszczące.
Dodajemy ryż i wyrabiamy dalej do chwili aż równomiernie rozłoży się w cieście.
Z ciasta formujemy kulę i wkładamy ją do natłuszczonej lekko miski. Pozostawiamy pod przykryciem do wyrastania na ok. 45-60 minut. Standardowo pozostawiłam do podwojenia objętości co praktycznie idealnie zamknęło się w podanym czasie.
Wyjmujemy ciasto na blat, dzielimy na dwie lub cztery części. Przykrywamy ściereczką i pozostawiamy na ok. 15 minut.
Po tym czasie formujemy bochenki. Ja lekko każdą z czterech części rozwałkowałam na prostokąt i zwinęłam w rulon wzdłuż krótszego boku.
Bochenki umieszczamy w formach. Włożyłam je do dwóch keksówek o wymiarach 30x11 cm, po dwa do każdej, jeden za drugim.
Chlebki pozostawiamy w formach do wyrośnięcia, tak aby ciasto wypełniło 80-90% formy. Chlebki  u mnie wyrastały bardzo szybko.
Piekarnik nagrzewamy do 190 st. C. Chleby pieczemy w nagrzanym piekarniku przez ok. 35 minut. Jeśli będą się szybko rumienić to od góry przykrywamy folią aluminiową. Ja swoje musiałam przykryć już po ok. 12 minutach, czasu pieczenia nie skracałam.
Po upieczeniu studzimy na kratce. A po ostygnięciu kroimy nożem z ząbkami.

Smacznego ;)



niedziela, 9 września 2012

Miękki chleb pszenny

A raczej bułeczka w formie bochenka, taka do krojenia na kromki. Ma bardzo delikatny miąższ, delikatny smak. Jej przygotowanie jest na prawdę nieskomplikowane. 
A chleb jak dla mnie to ten na zakwasie, takie lubię najbardziej i najczęściej piekę. Ten o niesamowitym zdecydowanym kwaskowym smaku i ten który nauczył mnie cierpliwości :) Bo nie ukrywajmy, przy wyrastaniu to trzeba jej trochę mieć :)
Czasem jednak zdarza się w domu chlebowa awaria, zagapię się z przygotowaniem zakwasu, czy zwyczajnie chleb zniknie wcześniej bo np. "obiad był cienki" :) 
A chleb w domu musi być i koniec, bo dzieć teraz musi mieć kanapki do szkoły. I to po jednej na każdą przerwę :)
W takiej sytuacji bułki i chlebki drożdżowe że tak powiem "ratują mi tyłek" :)


Za przepis dziękuję Paulinie, dzięki której moja przygoda z pieczeniem chleba się zaczęła i tak sobie do dzisiaj trwa. A przy okazji składam "świeżo upieczonym" Rodzicom Paulinie i Michałowi ogromne i serdeczne gratulacje :)




Składniki:

  • 4 g drożdży instant lub 8 g drożdży świeżych ( u mnie drożdże świeże)
  • 1 łyżeczka cukru
  • 175 g ciepłej wody
  • 300 g mąki pszennej (dałam typ 650)
  • 25 g mąki żytniej razowej (typ 2000)
  • 20 g miodu
  • 1 łyżeczka soli
  • dodatkowo opcjonalnie garść sezamu lub innych ziaren do posypania.

Drożdże świeże rozkruszamy i rozpuszczamy w ciepłej wodzie. Dodajemy też łyżeczkę cukru. Odstawiamy rozczyn pod przykryciem na kilka minut aby drożdże zaczęły pracować. Drożdży instant nie trzeba rozpuszczać, można dodać wprost do miski ze wszystkimi pozostałymi składnikami.

W misce umieszczamy wszystkie pozostałe składniki, dodajemy rozczyn i mieszamy wszystko łyżką. Ciasto przekładamy na blat i wyrabiamy aż będzie gładkie. W razie potrzeby gdyby się kleiło, można podsypać przy wyrabianiu odrobiną mąki.
Wyrobione ciasto przekładamy do miski wysmarowanej odrobiną oleju, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

Wyrośnięte ciasto wyjmujemy z miski, formujemy bochenek, lub jeśli wolicie małe bułeczki. Układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy znów do wyrośnięcia.

Piekarnik nagrzewamy do 220 st. C.

Wyrośnięty bochenek (jeśli chcecie posypać go ziarenkami, jeśli nie, to nie trzeba) spryskujemy wodą np. ze spryskiwacza do kwiatów. Posypujemy ulubionymi ziarenkami i wkładamy do nagrzanego piekarnika. Na tej samej półce w piekarniku dobrze jest postawić niewielkie naczynie z wodą, lub co kilka minut na początku wytworzyć parę przez spryskanie ścianek piekarnika wodą (tylko nie po grzałkach).
Chlebek pieczemy przez ok. 25 minut do chwili ładnego zrumienienia się skórki. Chlebek jest gotowy gdy postukany od spodu będzie wydawał głuchy odgłos.
Jeśli zdecydujecie się na uformowanie małych bułeczek, czas pieczenia będzie trzeba odpowiednio skrócić.

Chlebek (ewentualnie bułeczki) po upieczeniu studzimy na kratce.

Smacznego ;)





środa, 14 grudnia 2011

Chleb orkiszowy z sezamem

Zakwasowce były i są dla mnie zawsze numerem jeden, ale czasem mam ochotę na kromkę chleba drożdżowego. Ot  tak , bez żadnego konkretnego powodu :)
A ten chlebek jest delikatny no i po prostu rewelacyjny w smaku.
Polecam :)

Przepis znalazłam u Oli. Olu, bardzo dziękuję :)

Składniki podaję w proporcjach zmienionych na jeden chleb, pieczony w keksówce 30x11 cm.





Składniki:
  • 10 g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 600 g mąki orkiszowej (użyłam jasną typ 700)
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 1/2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka miodu
  • 450 ml wody
  • ziarenka sezamu
Z drożdży, 1/4 szklanki ciepłej wody i łyżeczki cukru przygotowujemy rozczyn i odstawiamy na ok. 15  minut by drożdże wystartowały.

W misce mieszamy mąkę i sól. Następnie dodajemy rozczyn drożdżowy, oliwę, miód i pozostałą część wody. Wszystko mieszamy, a następnie dobrze wyrabiamy aż ciasto samo zacznie odchodzić od ścianek naczynia (przez ok 5-10 min.). Ciasto będzie dość klejące, ale nie podsypujemy mąką tylko długo wyrabiamy.
Następnie ciasto wkładamy do keksówki wysmarowanej masłem i wysypanej otrębami. Ja po prostu wyłożyłam papierem do pieczenia. Ciasto powinno wypełnić keksówkę do połowy jej wysokości. Foremkę przykrywamy i odstawiamy w ciepłe miejsce do podwojenia objętości.

Pod koniec wyrastania nagrzewamy piekarnik do 200 st. C

Wyrośnięty chleb przed pieczeniem smarujemy mlekiem i posypujemy ziarenkami sezamu.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez ok 40-50 min. Końca pieczenia pilnujemy, bo wiele zależy od piekarnika. U mnie wystarczyło w zupełności 35 min.

Po upieczeniu studzimy na kratce.

Smacznego ;)



piątek, 13 maja 2011

Chleb tostowy dla leniwych :))

Po raz wtóry bo jest to post z dnia wczorajszego :) Tak się złożyło że z powodu awarii wczorajsze posty i dodane przez Was komentarze znikły. Może adminom uda się je odzyskać i wrócą, może nie. Postanowiłam wkleić jeszcze raz ten przepis. Już pisałam na "Durszlaku", ale jeszcze powtórzę jeśli straciliście swoje posty, a nie macie ich kopii, to jest możliwość ich odzyskania przez subskrybowanie swojego bloga w Czytniku Google, a następnie stamtąd skopiowanie treści. Dowodem że działa jest dzisiejszy wpis.
Waszych komentarzy na chwilę obecną nie odzyskałam, ale za wszystkie bardzo Wam dziękuję :)

A było to tak :


Jeszcze chwila i pomyślelibyście zapewne że piekę chleby tylko na zakwasie. No to dzisiaj przedstawiam Wam jeden z moich chlebków ratunkowych zwanych też awaryjnymi. Sprawdza się zawsze wtedy gdy zapomnę przygotować (dokarmić) zakwasu do pieczenia, lub chleb w domu niespodziewanie się skończy. Nie muszę wtedy lecieć do sklepu (no chyba że po drożdże), bo jestem w stanie w niespełna 2 godzinki upiec właśnie ten chleb.
Bardzo spodobała mi się jego nazwa :) i słusznie został tak nazwany, bo jest to chleb drożdżowy, bardzo szybki i wcale nie wymagający. Wystarczy ciasto zagnieść, odstawić do wyrastania i upiec. Dodatkowo chlebek ten jest bardzo smaczny i to nie tylko w postaci tostów, choć tu sprawdza się idealnie :)

A przepis w oryginale (bo ja w swoim troszkę zwiększam proporcję na większą keksówkę i dodaję troszkę mąki pszennej razowej), a także zdjęcia krok po kroku, jak również film znajdziecie tutaj


Składniki:
  • 420 g mąki pszennej (daję typ 550)
  • 75 g mąki pszennej razowej (typ 2000)
  • 300 g wody
  • 22 g drożdży świeżych
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • troszkę oleju do smarowania
Z drożdży, ok. 1/4 szklanki ciepłej wody i łyżeczki cukru przygotowujemy rozczyn i odstawiamy na parę minut w ciepłe miejsce by drożdże się uaktywniły. Na powierzchni powinny pojawić się malutkie bąbelki.

Następnie do miski wsypujemy obie mąki, sól, dodajemy rozczyn i resztę ciepłej wody i wszystko razem mieszamy łyżką, a następnie zagniatamy i wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie.

Smarujemy ciasto olejem i wkładamy do keksówki (u mnie 30x11 cm) wyłożonej papierem do pieczenia, mniej więcej rozciągając ciasto wzdłuż w foremce. Odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrastania na ok. 1-1,5 godziny. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 st. C. Pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku przez ok. 20-25 minut. Obok chleba warto też postawić naczynie żaroodporne z wodą.

Po upieczeniu studzimy na kratce.

Smacznego ;)


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...