Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wytrawne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wytrawne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 maja 2013

COŚ czyli Mini-papryczki i muszle makaronowe - nadziewane i zapiekane pod beszamelem.

Czasem wystarczy kilka składników na które brak pomysłu i jeden deszczowy weekendowy dzień aby powstało COŚ. 
Pewnego dnia spotkałam śliczne mini-papryczki. Miks żółtych i czerwonych małych papryczek szeroko uśmiechał się do mnie. Znacie to uczucie? Nie mogłam im odmówić :) I tym sposobem wróciły ze mną do domu. Wiedziałam że będą nadziewane i zapiekane.
Farsz zrobiłam z czego miałam. Na zasadzie: mięso mielone, no może jeszcze TO i TAMTO i jeszcze odrobinę TEGO. 
Farszu po nadzianiu wszystkich papryczek zostało jeszcze sporo, ugotowałam więc kilkanaście makaronowych muszli, które również nadziałam. Całość ułożyłam na liściach pora w czysto przypadkowej kolejności.




Powstało więc przypadkowe COŚ, co trudno nazwać jedną konkretną nazwą, bo jest totalną mieszanką smaków. Mieszanką zamkniętą w hiszpańskiej mini-papryczce lub włoskim conchiglione, ułożone na liściach polskiego pora i przykryte francuską kołderką z beszamelu. 
Jak smakuje? Według mnie świetnie, nieco zaskakująco. A może ocenicie sami?




Składniki:
  • ok. 300 g mini-papryczek żółtych i czerwonych
  • kilkanaście sztuk muszli makaronowych
Farsz:
  • ok. 500 g mięsa mielonego z szynki
  • 1 cebula drobno pokrojona w kosteczkę
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka oleju do duszenia
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego lub 2 duże łyżki przecieru z pomidorów
  • kilka sztuk dużych zielonych oliwek
  • kilka sztuk pomidorów suszonych z zalewy
  • ok. 100- 150 g tartego na grubych oczkach żółtego sera
  • sól, pieprz, oregano - do smaku.
Sos beszamelowy:
  • 5 łyżek masła
  • 4 łyżki mąki
  • ok. 500 ml ciepłego mleka
  • sól, pieprz - do smaku
  • duża szczypta gałki muszkatołowej
Pokrojoną w kostkę cebulę zeszklić na niewielkiej ilości oleju, po czym dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Razem dusić chwilkę, po czym dodać mięso mielone. Całość dusimy bez przykrycia do chwili aż mięso straci różowy kolor. Dodajemy koncentrat lub przecier pomidorowy i dusimy bez przykrycia aż  powstały sos całkiem odparuje. Lekko ostudzić.
Następnie dodajemy pokrojone oliwki i suszone pomidory oraz straty żółty ser. Całość mieszamy i doprawiamy do smaku solą, pieprzem i oregano.

Papryczki umyć, odkroić bereciki :) czyli górne końcówki z ogonkiem oraz wyczyścić nożem błonki i nasionka.
Muszle makaronowe gotujemy we wrzącej osolonej wodzie przez ok. 10 min. Po ugotowaniu odsączamy z wody na cedzaku.

Małe papryczki i muszle makaronowe wypełniamy całkowicie farszem i układamy w żaroodpornym naczyniu  na wcześniej ułożonych liściach pora w czysto przypadkowej kolejności.

Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C.

Przygotowujemy sos beszamelowy. Masło stopić na małym ogniu, dodajemy mąkę i mieszamy aż całość będzie jednolita. Następnie stopniowo dodajemy ciepłe mleko cały czas mieszając. Całość podgrzewamy i mieszamy do chwili aż sos stanie się gęsty. Na koniec doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

Sosem beszamelowym zalewamy muszle i papryczki i całość wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy przez ok. 30-35 min., aż wierzch lekko się zrumieni.

Smacznego ;)






czwartek, 4 kwietnia 2013

Tarta z pieczarkami, cebulą i brokułem

I już po Świętach. Tegoroczne zapamiętam jako wyjątkowe, bo białe bardziej niż Boże Narodzenie. Zewsząd zerkające białe śniegowe zające -  świąteczne bałwanki, pasowały jak ulał na Prima Aprilis.
Dziś w drodze z pracy w radio miły głos meteorologa mówił że najlepsza rada to nie przejmować się tym na co wpływu nie mamy. A na zimę przecież wpływu nie mamy. Tylko że powinnam właśnie szykować ogródek, powinny zakwitać tulipany, żonkile i krokusy, a w polach powinno być słychać żurawie. I wcale się tym nie przejmuję że wszystko będzie później, bo przecież i tak będzie. Nie przejmuję się, ja po prostu mam już dość :) A więc ... Zimo, ty już wiesz co :)




Tarta w takim właśnie wydaniu wpadła mi w oko u Kasi, gdzie wyglądała tak apetycznie że wiedziałam że prędzej czy później będzie moja :) Zaintrygował mnie w niej przede wszystkim beszamel, pokrywający nadzienie zamiast tradycyjnej masy jajeczno-śmietanowej, takiej tarty jeszcze nie piekłam. 
Kasiu, dziękuję :) Pomysł na tartę jest świetny.

Ciasto francuskie zamieniłam na kruche, do którego dodałam czosnek granulowany i zioła prowansalskie.
Bardzo polecam, wyszło pysznie.
Przepis podaję po moich zmianach, a po tartę na cieście francuskim odsyłam do Kasi.
Przepis na kruche ciasto przepisałam kiedyś niestety nie pamiętam już skąd, od siebie dodałam czosnek i zioła.





Składniki podaję na formę o średnicy 23 cm.

Ciasto kruche:
  • 250 g mąki pszennej ( u mnie krupczatka)
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 125 g masła
  • 1 żółtko
  • 50 -60 g wody
  • szczypta soli morskiej
Nadzienie:
  • ok. 500 g pieczarek
  • 2 duże cebule
  • mały brokuł
  • 1-2 łyżki oleju do smażenia
  • ok. 100 g sera żółtego startego na grubych oczkach
Sos beszamelowy:
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 250 ml mleka
  • pieprz i sól do smaku
W pierwszej kolejności z podanych składników zagniatamy kruche ciasto. Mąkę mieszamy z solą, ziołami prowansalskimi i czosnkiem granulowanym. Następnie dodajemy masło pokrojone w kawałki i siekamy je z mąką. Dodajemy żółtko i wodę i zagniatamy aż ciasto będzie gładkie. Jeśli chodzi o wodę to dodajemy najpierw 50 g, potem dodajemy więcej jeśli ciasto będzie za suche.
Wyrobione ciasto owijamy folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki. W tym czasie przygotowujemy składniki nadzienia.

Pieczarki myjemy i kroimy w plasterki. 
Cebulę kroimy w piórka. 
Brokuł dzielimy na małe różyczki, wrzucamy na wrzątek i gotujemy przez ok 2-3 min. od chwili zagotowania, potem odcedzamy na durszlaku i przepłukujemy zimną wodą.
Na patelni rozgrzewamy olej, w pierwszej kolejności należy zeszklić lekko cebulę. Następnie dodajemy pokrojone pieczarki i całość smażymy aż będą miękkie, a wydzielający się z nich sos odparuje.

Piekarnik rozgrzewamy do temp. 200 st. C.
Ciasto po godzinie czasu wyjmujemy z lodówki, rozwałkowujemy (dobrze jest wałkować między dwoma arkuszami folii spożywczej) na okrągły kształt i przenosimy na wałku do formy. Formę wyklejamy ciastem łącznie z brzegami, obcinając nadmiar ciasta nożem. Ciasto nakłuwamy widelcem, lub kładziemy na wierzch papier do pieczenia i obciążnik ( np. w postaci grochu lub fasoli), aby ciasto nie unosiło się do góry, a brzegi nie opadały. 
Ciasto pod tartę pieczemy w nagrzanym piekarniku z obciążnikiem przez 15 min. Potem wyjmujemy z piekarnika ściągamy papier z obciążnikiem i wkładamy z powrotem jeszcze na 5 min. do piekarnika.

W czasie kiedy spód kruchy siedzi w piekarniku przygotowujemy beszamel. W rondelku rozpuszczamy masło, dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy. Dolewamy mleko, doprawiamy solą i pieprzem. Całość podgrzewamy cały czas mieszając, aż do powstania jednolitego, gęstego, kremowego sosu. W razie potrzeby jeszcze raz doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Podpieczone ciasto po wyżej podanym czasie wyjmujemy z piekarnika. Na powierzchni ciasta wykładamy pieczarki z cebulą. Wylewamy beszamel, układamy różyczki brokuła, a na końcu posypujemy tartę żółtym serem, starając się ominąć brokuły.
Całość zapiekamy w nagrzanym piekarniku przez ok. 15 min.

Smacznego ;)





niedziela, 10 marca 2013

Śledzie smażone w zalewie octowej

Śledzie to jedyna ryba i jedna z kilku rzeczy w ogóle których serdecznie nie lubię i za żadne skarby nie ruszę - pod żadną postacią. A ponieważ nie gotuję nigdy, lub prawie nigdy wbrew sobie, mój Miś  (ten sam Miś - klik, klik) jest zmuszony przyrządzać niektóre rzeczy sam osobiście.
Wpis zamieszczam na prośbę Misia, który twierdzi że znalazł zalewę idealną, żeby Miś nie musiał szukać po karteczkach lub w zakamarkach pamięci gdy zechce śledziki powtórzyć :) Misiowa inspiracja znajduje się tu



Post dedykuję Misiowi i zdradzę Wam jeszcze że w najbliższym czasie zamieszczę jeszcze jeden Misiowy przysmak :) Ale co to będzie to o tym już później, za dni kilka :)



Składniki:
na 2 słoiki o poj. 1 l
  • 12 szt. świeżych tuszek śledziowych takiej wielkości aby dały się zamknąć w słoiku o pojemności 1 l
  • sól morska
  • mąka (tyle co do obtoczenia)
  • olej do smażenia

Zalewa:
  • 5 szklanek wody (szklanka o poj. 250 ml)
  • 1 szklanka octu 10%
  • 5 łyżek cukru
  • 6 listków laurowych
  • 8 ziarenek ziela angielskiego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki gorczycy
  • 2 średniej wielkości cebule

Tuszki śledziowe myjemy, osuszamy i posypujemy solą z obu stron i troszkę też w środku. Pozostawiamy w lodówce na kilka godzin lub na całą noc.


Następnego dnia przygotowujemy zalewę. Wodę z cukrem, pokrojoną w piórka cebulą i posiekanym czosnkiem oraz przyprawami doprowadzamy do wrzenia, po czym zmniejszamy ogień i ostrożnie dodajemy ocet. Zalewę jeszcze raz doprowadzamy do wrzenia, po czym odstawiamy aby nam lekko przestygła.

W tym czasie tuszki śledziowe obtaczamy w mące i smażymy na rozgrzanym oleju na jasnobrązowy kolor.
Usmażone śledzie wkładamy do słoików (po 6 szt. na słoik o poj. 1 l) i zalewamy je ciepłą zalewą. Zakręcamy słoiki i odstawiamy je w chłodne miejsce.
Śledzie są idealne do jedzenia po upływie ok. 48 h.

Smacznego ;)





sobota, 23 lutego 2013

Łazanki z kapustą i suszonymi grzybami

Dziś będzie bez wstępu bo narzekać na zimę i ok. 40 cm śniegu zalegającego na moim podwórku już nawet nie mam ochoty. Za to będzie tradycyjnie. 
Łazanki z kapustą i grzybami w wielu domach są potrawą wigilijną. U mnie nigdy nie było takiej tradycji. Może dlatego że zawsze są pierogi z kapustą i grzybami, uszka z kapustą i grzybami do barszczu. No a potem wszyscy mamy dość kolejnych potraw z kapustą i z grzybami. Rzecz oczywista - tylko na jakiś czas :)



Z podanych niżej składników wychodzi bardzo duża porcja. Oczywiście zależy od możliwości, ale myślę że spokojnie wystarczy dla 6 osób. 

Składniki:
  • ok. 50 g suszonych grzybów leśnych
  • ok. 1 kg kapusty kwaszonej
  • 2 duże marchewki starte na dużych oczkach
  • 1 paczka makaronu typu łazanki, ja dałam paczkę 500 g, ale lepiej będzie dać go nieco mniej, myślę że 400 g będzie optymalnie.
  • 2 średnie cebule, drobno posiekane
  • 3 łyżki oleju
  • sól, pieprz do smaku
  •  lubczyk i majeranek
  • ok. 2 łyżki masła ekstra

Suszone grzyby namaczamy kilka godzin wcześniej, a najlepiej na całą noc. Następnie gotujemy je w tej samej wodzie z niewielką ilością soli. Ugotowane i ostudzone siekamy na małe kawałki.

Kapustę kwaszoną przepłukujemy zimną wodą, jeśli trzeba kroimy i wkładamy do garnka. Zalewamy ją taką ilością wody, aby była lekko przykryta. Dodajemy również startą marchewkę. Gotujemy ją ok. 1 godziny, aż będzie miękka. W trakcie gotowania do kapusty dodajemy też wywar od ugotowanych grzybów.
Po ugotowaniu kapustę odcedzamy na sicie i lekko odciskamy.

Na dużej patelni rozgrzewamy olej, rumienimy posiekaną cebulę. Następnie dodajemy odciśniętą kapustę i posiekane grzyby, oraz sól, pieprz (dość dużą ilość, ja dałam ponad 1 łyżeczkę) i inne przyprawy do smaku.
Całość lekko podsmażamy cały czas mieszając.

Łazanki gotujemy - najlepiej tak jak lubicie, na miękko lub al dente.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C.

Ugotowane i odcedzone łazanki przekładamy do dużego żaroodpornego naczynia wysmarowanego masłem. Dodajemy przesmażoną kapustę z grzybami i mieszamy dokładnie. Na wierzchu układamy wiórki masła i całość wkładamy do nagrzanego piekarnika.
Łazanki zapiekamy przez ok. 40 min.

Smacznego ;)



czwartek, 7 lutego 2013

Zapiekane bakłażany faszerowane mięsem

Witajcie po przerwie, trochę długiej. Dopiero patrząc na zdjęcia z ostatnich postów, na zieleń w tle, na  śliwki, gruszki i jabłonie uświadamiam sobie jak dawno mnie tu nie było. Zatęskniłam za blogiem, kulinarnym światem, i jeszcze chyba za wiosną, a potem latem które znów przyniesie nam świeże owoce. Też macie już dość pani zimy? Ja zdecydowanie bo pani zima jest w tym sezonie wyjątkowo złośliwa. Sypie jakimś białym puchem wtedy kiedy ja z małżonem musimy dojechać do pracy 30 km, a mój dzieć do szkoły. Kiedy zaśpimy rano okazuje  się że nie wyjedziemy tak szybko, bo jest jeszcze auto które trzeba odkopać. Serio i dosłownie "odkopać" :) Za to kiedy chcielibyśmy się nacieszyć urokami pani zimy, to zmienia ona swoje oblicze na szaro-bure i ponure. Taka właśnie jest pani zima - dzień przed świętami zabrała swoją białą puchową kołderkę i sobie poszła, teraz przed feriami to samo. Dość już tego pani zimo, idź już sobie na dobre :)




Na szczęście, czasem nieszczęście - wszystko się kiedyś kończy. Po zimie przychodzi wiosna, po burzy - słońce, a po smutkach czas w końcu by było lepiej.
Dziękuję  tej garstce osób za maile i komentarze. Dziękuję że zaglądacie i pamiętacie, jesteście tu za mną. Nie spodziewałam się że ktoś z Was zauważy że mnie tu nie ma, bo blogów takich jak ten w sieci są już nie setki a tysiące. Dzięki Wam uświadomiłam sobie że mam gdzie wracać i wrócić warto.



A te dwa bakłażany skończyły tak:



Za przepis i inspirację dziękuję nat. z bloga "Kulinarne Podróże", Co nieco, ale na prawdę niewiele dodałam do nadzienia też od siebie (oliwki, suszone pomidory i suszoną bazylię). Bakłażany w tej wersji polecam z czystym sumieniem, wyszły dokładnie takie jak chciałam. Przepis podaję tak jak robiłam, czyli po tych drobnych zmianach.





  • jeden duży bakłażan lub dwa średnie
  • mięso mielone - zmieliłam wieprzową szynkę ok. 300 g
  • 3 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
  • 1 cebula pokrojona w kosteczkę
  • 1/4 łyżeczki suszonego pepperoncino (pominęłam, akurat nie miałam na składzie)
  • 1/2 łyżeczki suszonego oregano (dałam 2 łyżeczki)
  • 1 łyżeczka bazylii
  • kilka sztuk suszonych pomidorów (takich w oleju) i kilka sztuk czarnych oliwek
  • sól morska, świeżo mielony pieprz, pieprz ziołowy
  • oliwa z oliwek
  • olej do duszenia farszu
  • 1 puszka pomidorów ( u mnie w kawałkach bez skórki)
  • ok. 130 g mozzarelli pokrojonej w kostkę
  • świeże listki bazylii lub oregano na wierzch

Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C.

Bakłażany przekrajamy na dwie części wzdłuż. Nacinamy ich miąższ w kratkę, uważając aby nie uszkodzić skórki. Od skórki pozostawiamy warstwę grubości tak ok. 0,5 cm, pozostałą część miąższu wydrążamy. Miąższ kroimy w kostkę, solimy i na razie odstawiamy.
Wydrążone bakłażanowe łódki oprószamy solą morską, pieprzem ziołowym i skrapiamy oliwą z oliwek. Przekładamy je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, wstawiamy do nagrzanego piekarnika i podpiekamy aż zmiękną (przez ok. 15-20 min.). Podpieczone bakłażany wyjmujemy z piekarnika.

W tym czasie na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy pokrojony w plasterki czosnek i smażymy na złoty kolor. Potem dodajemy pokrojoną cebulkę i smażymy kilka minut aż zmięknie. Następnie dodajemy miąższ z bakłażanów i mielone mięso. Doprawiamy suszonym oregano, bazylią, solą i świeżo mielonym pieprzem oraz pepperoncino. 
Wszystko dusimy bez przykrycia, mieszając i rozdrabniając mięso, do chwili aż mięso straci różowy kolor, a bakłażan będzie mięciutki.
Dodajemy pomidory z puszki, mieszamy i gotujemy aż farsz zgęstnieje. Gotowałam ok. 15 minut, do chwili gdy całość dobrze odparowała. Po ugotowaniu możemy dodać jeszcze drobno pokrojone suszone pomidory i czarne oliwki. Dosalamy do smaku i mieszamy.

Bakłażanowe łódki wypełniamy delikatnie farszem. Na wierzchu układamy kawałeczki mozarelli lekko wciskając je w farsz.
Tak przygotowane bakłażany wkładamy ponownie do piekarnika i zapiekamy w tej samej temperaturze przez ok 10 min.

Smacznego ;)







poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Paprykowy quiche z kurczakiem

Jestem :) 
Nie wiem, czy na dłużej czy tylko na chwilkę. Gdzieś między pracą zawodową, a pieleniem skalniaków i koszeniem trawy, no i jeszcze setką innych rzeczy, które niecierpliwie czekają na swoją kolej. Wracam, choćby na chwilkę, bo się stęskniłam za blogiem i za Wami :)

Quiche wyszedł pyszny, a powstał jakby przy okazji, bo zebrało się kilka rzeczy które trzeba było "zutylizować". No i może jeszcze tyle, że to całkiem niezły sposób na zagospodarowanie mięsa z rosołu, które u mnie akurat samo w sobie nie bardzo jest lubiane.


Przepis inspirowany tym.









Składniki:

  • 175 g mąki pszennej
  • 125 g masła
  • 25 g startego żółtego sera
  • 3 łyżki wody
  • 1 1/2 łyżki suszonego oregano lub  innych ziół prowansalskich
  • 1/2 łyżki papryki słodkiej
  • ok. 300 g mięsa z gotowanego kurczaka (wykorzystałam mięso z rosołu)
  • 1 duża cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • ok. 200 g pieczarek
  • 1 papryka czerwona
  • garść oliwek zielonych lub czarnych
  • 3 jajka
  • szczypta płatków chili lub 1 łyżeczka ostrej papryki
  • 1 łyżka ziół prowansalskich
  • 250 ml kwaśnej śmietany 18%
  • 1 mały jogurt grecki lub naturalny (dałam 200 g)
  • sól, pieprz  -  do smaku

    Mąkę z solą mieszamy, przesiewamy do miski. Dodajemy posiekane w kawałki masło, starty żółty ser, zioła, paprykę i wodę. Wody dolewamy tyle, aby mieszanina się połączyła. Zagniatamy ciasto tak aby było jednolite, zawijamy w folię spożywczą lub aluminiową i wkładamy na ok. 30 min. do zamrażarki.

    W tym czasie kroimy cebulę i pieczarki w plasterki. Cebulę należy zeszklić na odrobinie oliwy. Następnie wgniatamy ząbek czosnku i jeszcze chwilę razem smażymy. Następnie do cebuli dodajemy pokrojone pieczarki i dusimy wszystko razem, aż pieczarki będą miękkie. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i chili.

    W międzyczasie przygotowujemy również pozostałe składniki. Mięso z kurczaka obieramy i kroimy, paprykę po usunięciu środka z pestkami kroimy w kostkę.

    Piekarnik nagrzewamy do 190 st. C.
    Ciasto wyjmujemy z zamrażalnika. Formę (ja piekłam w formie do tarty o średnicy 24 cm) smarujemy tłuszczem i wykładamy ciastem, również brzegi formy. A następnie całą powierzchnię ciasta nakłuwamy widelcem. Albo rozkładamy na wierzchu ciasta papier do pieczenia i wysypujemy fasolę lub groch. Fasolka pełni tu tylko rolę obciążnika aby ciasto nie unosiło się do góry, a brzegi nie opadały. Ja tym razem piekłam z fasolkami.
    Ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez ok. 10 minut z fasolkami, potem zdejmujemy fasolki i papier i dopiekamy jeszcze przez ok. 10-15 min., do uzyskania złotej barwy. 

    W tym czasie jajka ubijamy ze śmietaną i jogurtem, dodajemy zioła prowansalskie, płatki chili lub ostrą paprykę oraz przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.

    Zrumienione ciasto wyjmujemy z piekarnika, na dnie układamy pieczarki z cebulą, mięso z kurczaka, pokrojoną czerwoną paprykę, układamy też oliwki, ewentualnie inne dodatki, które lubicie. Całość zalewamy sosem jajeczno-śmietanowym, ja dodatkowo posypałam wierzch garścią startego żółtego sera. Quiche wkładamy z powrotem do piekarnika. Pieczemy do momentu, aż farsz się zetnie i ładnie zrumieni. U mnie trwało to ok. 25-30 min.

    Smacznego ;)



poniedziałek, 9 stycznia 2012

Quiche

Po raz pierwszy robiłam to wspaniałe danie, ale na pewno nie ostatni. Mam już w głowie kolejne jego wersje :)


Inspirację znalazłam  w Kuchenkowie u Maugustynki i bardzo jej za to dziękuję :) a przepis w oryginale pochodzi stąd. Podobnie jak Maugustyna wędzony boczek zastąpiłam szynką i na tym koniec moich zmian.

Wszystkim, którzy jeszcze nie próbowali tej potrawy gorąco polecam.




Składniki:

  • 175 g mąki pszennej
  • 125 g masła
  • 25 g startego żółtego sera
  • 3 łyżki wody
  • 2 łyżki suszonego oregano lub  innych ziół prowansalskich
  • 250 g wędzonego boczku (zastąpiłam szynką)
  • 4 - 5 dużych cebul
  • duży pęczek natki pietruszki
  • garść oliwek zielonych lub czarnych
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka mielonego chili lub ostrej papryki
  • 250 ml kwaśnej śmietany 18%
  • 1 mały jogurt grecki lub naturalny (dałam 200 g)
  • sól, pieprz  -  do smaku



Mąkę z solą mieszamy, przesiewamy do miski. Dodajemy posiekane w kawałki masło, starty żółty ser, zioła i wodę. Wody dolewamy tyle, aby mieszanina się połączyła. Zagniatamy ciasto tak aby było jednolite, zawijamy w folię spożywczą lub aluminiową i wkładamy na ok. 30 min. do zamrażalnika.

W tym czasie kroimy cebulę w plasterki, a boczek (lub szynkę) w plastry lub nieduże kawałki. Smażymy na rozgrzanej patelni boczek ew. szynkę (jeśli szynka jest chuda to na oliwie) i cebulę, do momentu aż cebula będzie miękka. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i chili.

Piekarnik nagrzewamy do 190 st. C.
Ciasto wyjmujemy z zamrażalnika. Formę (ja piekłam w formie do tarty o średnicy 24 cm) smarujemy tłuszczem i wykładamy ciastem, a następnie całą powierzchnię ciasta nakłuwamy widelcem. Ciasto wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez ok. 20 minut (do uzyskania złotej barwy).

Jajka ubijamy ze śmietaną i jogurtem, dodajemy posiekaną natkę pietruszki oraz przyprawiamy solą i pieprzem do smaku.

Zrumienione ciasto wyjmujemy z piekarnika, na dnie układamy boczek (szynkę) z cebulą, układamy oliwki, ewentualnie inne dodatki. Ja posypałam jeszcze startym żółtym serem. Całość zalewamy sosem jajeczno-śmietanowym i wkładamy z powrotem do piekarnika. Pieczemy do momentu, aż farsz się zetnie i ładnie zrumieni. U mnie trwało to ok. 25-30 min.

Smacznego ;)




wtorek, 16 sierpnia 2011

De volaille w sosie czosnkowym

Moje ulubione dewolaje, które robię bardzo często. Czyli roladki z kurczaka z natką pietruszki i paskiem sera żółtego, podane z sosem czosnkowym. Smakują pysznie, to mało powiedziane. Sos czosnkowy można według uznania zastąpić innym ulubionym, jednak jak dla mnie czosnkowy pasuje tu wyjątkowo.


Przepis znalazłam dawno, dawno temu u Ilki z "Uwielbiam Gotować" (dawne Ilonkowo). Ilciu bardzo dziękuję za inspirację ;)





Składniki:
  • duży filet z piersi kurczaka
  • ok. 150 g żółtego sera
  • masło
  • natka pietruszki
  • 2 jajka
  • bułka tarta
  • sól, pieprz

Sos czosnkowy: jak każdy, robię troszkę po swojemu, na swój smak, a przepis podałam tutaj 
Należy tylko pamiętać by przygotować go trochę wcześniej niż roladki, by zdążył nabrać smaku.


Filet kroimy na mniejsze i cieńsze kawałki, delikatnie rozbijamy tłuczkiem uważając by nie poprzerywać mięsa. Płaty mięsa doprawiamy solą i pieprzem. Następnie każdy płat smarujemy masłem i posypujemy posiekaną natką pietruszki. Na brzegu kładziemy pasek żółtego sera i zawijamy roladkę. Najpierw zawijamy brzegi do środka by nadzienie nam nie uciekło w trakcie smażenia.

Poniżej mała fotorelacja z przygotowania :)







Roladki panierujemy w jajku i bułce tartej i smażymy na rozgrzanym oleju. Aby mieć pewność że mięso w środku nie będzie surowe, roladki przekładamy do naczynia żaroodpornego i dopiekamy jeszcze przez ok 20-25 min. w rozgrzanym piekarniku.


Podajemy polane sosem czosnkowym.


Smacznego ;)




niedziela, 7 sierpnia 2011

Sałatka z selerem marynowanym, cebulką konserwową... i tuńczykiem

Bardzo prosta, mega szybka w przygotowaniu, a przy tym bardzo smaczna.
Przepis wypatrzyłam u Andzi-35, a pochodzi on od Wiosenki. Od siebie dorzuciłam tylko puszkę tuńczyka w kawałkach w sosie własnym, raczej bez przekonania. Puszka zalegała w lodówce, a to była okazja by w końcu znalazła swoje przeznaczenie. Tuńczyk skomponował się z tą sałatką rewelacyjnie.
Polecam ;)




Składniki:
  • 1 słoiczek selera marynowanego
  • 1 słoiczek cebulki konserwowej
  • 1 puszka kukurydzy konserwowej
  • 1 puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
  • 4 jajka ugotowane na twardo
  • szczypiorek
  • majonez
  • sól, pieprz do smaku

Selera, cebulkę, kukurydzę, oraz tuńczyka odsączamy z zalewy.
Jajka ugotowane na twardo obieramy ze skorupek i kroimy w drobną kostkę. Szczypiorek kroimy drobno.
Wszystko razem mieszamy, dodajemy majonez, oraz pieprz i sól do smaku.

Sałatkę odstawiamy na ok. godzinę do lodówki, by składniki się "przegryzły".


Smacznego ;)



niedziela, 17 lipca 2011

Koperkowe bułeczki - w wersji kanapkowej

Zaniedbuję ostatnio bloga bardzo, wiem o tym doskonale. Mam nadzieję jednak że gdy tylko uda mi się doprowadzić pewne sprawy do końca będę miała więcej czasu na szaleństwo w kuchni i blogowanie. Rzecz jasna, doprowadzić do końca z pozytywnym dla mnie i mojej rodziny skutkiem :)
Na razie nie będę pisać o co chodzi, by nie zapeszyć :)

No ale do rzeczy :) Bardzo aromatyczne, delikatne i puszyste bułeczki z koperkiem. Znane pewnie prawie wszystkim, bo swojego czasu widywałam je na wielu blogach. Za mną też chodziły od dawna, aż w końcu zrobiłam i pewnie nie raz do nich wrócę. Zwłaszcza że na ich temat można uskuteczniać różnego rodzaju wariacje :)

Przepis znalazłam u Malwiny, a oryginał pochodzi od Dorotuś.

Bułeczki robiłam wczoraj na kolację, a do rana nie przetrwała ani jedna, więc posiadam niestety tylko wieczorne zdjęcia, które nigdy nie wychodzą mi tak jak bym chciała :)
Zrobiłam je w wersji kanapkowej, zawijając w środku ser salami i wędlinę :) Smakowały rewelacyjnie :)





Składniki:
  • 3  1/2 do 3 3/4 szklanki mąki pszennej (dałam mąkę typu 650, wystarczyło 3 1/2 szklanki)
  • szklanka letniego mleka
  • 24 g świeżych drożdży
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 duże jajko + 1 roztrzepane jajko do smarowania
  • 4 łyżki świeżego koperku
  • 2 łyżki roztopionego masła

Z drożdży, cukru i kilku łyżek ciepłego mleka przygotowujemy rozczyn i odstawiamy go na ok. 15 min. (do czasu aż zacznie się podnosić) w ciepłe miejsce.

Mąkę mieszamy z solą, następnie dodajemy rozczyn, mleko, jajko, koperek i mieszamy. Następnie przekładamy ciasto na blat i dobrze wyrabiamy aż będzie gładkie. Pod koniec wyrabiania dodajemy roztopione ale przestudzone masło.

Ciasto przekładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do czasu aż podwoi objętość.

Po tym czasie przekładamy ciasto na blat, krótko wyrabiamy.
Dzielimy ciasto na 12 (jeśli chcemy uzyskać małe bułeczki) lub 8 części (jeśli bułeczki mają być większe). Ja podobnie jak Malwina podzieliłam na 8.
Każdą część rozpłaszczamy na placek. Na wierzch nakładamy nadzienie i zawijamy jak roladkę, dokładnie łącząc brzegi. Bułeczki układamy łączeniem do dołu na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.














Bułeczki przykrywamy ściereczką i odstawiamy do ponownego wyrośnięcia na ok. 45 min.

Piekarnik nagrzewamy do 180 st. C.
Bułeczki smarujemy roztrzepanym jajkiem, wkładamy do piekarnika i pieczemy przez ok. 25 min. aż ładnie się zrumienią.

Wyśmienicie smakują z sosem czosnkowym :)

Smacznego ;)


wtorek, 21 czerwca 2011

Młode ziemniaki zapiekane pod beszamelem

Tym razem pochwała prostoty i to takiej że prościej  już się chyba nie da :)
Danie bardzo szybkie do zrobienia. Często gdy wracam z pracy takie przepisy są dla mnie zbawienne. Szczególnie gdy okazuje się że w lodówce pustka i najpierw przydałoby się zrobić zakupy :)

Zapiekane ziemniaki niby nic nadzwyczajnego, proste pospolite danie. Ale zapiekane młode ziemniaki to już jak dla mnie uczta dla podniebienia. Do tego zapieczone pod pierzynką z beszamelu i sera są po prostu pyszne.
Pomysł na młode ziemniaczki znalazłam w kuchni Alicji.





Składniki:
  • 1 kg młodych ziemniaków
  • sól
  • pieprz
  • szczypta gałki muszkatołowej
  • 1,5 szklanki mleka
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki mąki
  • wiórki mozzarelli lub innego sera (ja akurat miałam ser żółty goudę)
Ziemniaki skrobiemy i gotujemy na półmiękko w osolonej wodzie.
W tym czasie przygotowujemy sos beszamelowy. Z masła i mąki robimy zasmażkę, a następnie cały czas mieszając powoli dodajemy mleko i gotujemy aż do zgęstnienia. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką.

Piekarnik nagrzewamy do 200 st. C.

W naczyniu żaroodpornym układamy pokrojone w grube plastry ziemniaki, polewamy sosem beszamelowym i posypujemy wiórkami sera. Ja dodatkowo całość posypałam ziołami prowansalskimi, które świetnie zagrały z całością, ale idealnie będzie pasował też posiekany koperek. Można też nie dodawać żadnych ziół, młode ziemniaki same w sobie smakują przecież rewelacyjnie.
Ziemniaki zapiekamy do chwili zrumienienia wierzchu.

Smacznego ;)





Wprawdzie studenckie czasy już za mną (od jakiegoś czasu), ale z racji tego że przepis w miarę szybki i wyjątkowo mało skomplikowany jeśli chodzi o różnorodność składników, a przy tym przepyszny dołączam do akcji:

Jadłodajnia studencka

poniedziałek, 16 maja 2011

Pizza

Taka zwyczajna, domowej roboty, z tych na cienkim cieście. W sobotę wieczorkiem wpadli znajomi i z tej okazji ją przygotowałam. A właściwie zrobiłam trzy pizze, dwie okrągłe o średnicy odpowiadającej szerokości piekarnikowej blaszki i jedną na dużej prostokątnej blaszce. Składniki podam jednak na jedną dużą, okrągłą :)




Składniki:

Ciasto:
  •  15 g drożdży świeżych
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1/2 szklanki ciepłej wody (125 ml)
  • 11/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
Sos pomidorowy:
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 średnia cebula pokrojona w plasterki lub piórka
  • 1 ząbek czosnku drobno posiekany lub przeciśnięty przez praskę
  • 4 świeże pomidory obrane ze skórki (ja zalewam wrzątkiem, zostawiam na chwilę i obieram takie sparzone, wtedy lepiej ta skórka schodzi
  • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
  • przyprawy: sól, pieprz, oregano, bazylia - do smaku ( ja daję 1/2 łyżeczki bazylii, 1 łyżeczka oregano, ok. 1/8 łyżeczki pieprzu czarnego, 1/2 łyżeczki soli)
Składniki nadzienia: oczywiście wg uznania, a u mnie było tak:
starty ser żółty, szynka, pieczarki wcześniej uduszone na maśle, papryka kolorowa, oliwki czarne i zielone, kukurydza z puszki.


    Ciasto: Z drożdży, ciepłej wody i 1/2 łyżeczki cukru robimy rozczyn i odstawiamy w ciepłe miejsce na parę minut by drożdże się uaktywniły (aż na powierzchni pokażą się pęcherzyki powietrza).
    W misce mieszamy 1 1/2 szklanki mąki i  1/4 łyżeczki soli. Dodajemy rozczyn, oliwę i mieszamy wszystko łyżką. Ciasto przekładamy na lekko omączony blat i wyrabiamy aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Z ciasta formujemy kulę i przekładamy do lekko naoliwionej miski. Miskę przykrywamy ściereczką lub folią spożywczą i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrastania aż ciasto podwoi swoją objętość.
    Sos pomidorowy: Na patelni rozgrzewamy oliwę, wrzucamy pokrojoną cebulę i smażymy aż będzie miękka. Dodajemy czosnek i smażymy jeszcze ok. 30 sekund.  Dodajemy obrane ze skórki i pokrojone na małe kawałki pomidory. Dusimy do momentu aż pomidory się  rozpadną. Następnie dodajemy koncentrat pomidorowy (ten koncentrat raczej dla koloru, wszystko zależy od tego jakie mamy pomidory), przyprawy. Całość dusimy parę minut na małym ogniu aż sos zgęstnieje. Sos odstawiamy do ostygnięcia.
Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na okrągły placek, na wielkość blaszki. Przekładamy na obsypaną mąką blaszkę i odstawiamy w ciepłe miejsce jeszcze do podrośnięcia na ok. 30-40 minut.

Po tym czasie nagrzewamy piekarnik do temp. 230 st. C.

Spód pizzy smarujemy sosem pomidorowym, zasypujemy cienką warstwą startego sera, układamy pozostałe składniki i wierzch znów zasypujemy serem. Całość posypujemy oregano.

Pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku przez ok. 20 minut.

Do pizzy podaję też sos czosnkowy, który przygotowuję mieszając następujące składniki:
  •  ok. 300 ml majonezu
  • ok. 300 ml gęstego jogurtu naturalnego (ja daję jogurt typu greckiego)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 1 1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • troszkę posiekanego koperku świeżego lub suszonego
  • sól, pieprz do smaku





niedziela, 1 maja 2011

Bułeczki czosnkowe

Pyszne, mięciutkie i baaardzo aromatyczne. Smakują rewelacyjnie i na ciepło i na zimno, choć ja wolę na ciepło.
Najpierw znalazłam je u Myniolinki, potem widziałam u Madzi, a na końcu dotarłam do oryginału u Dorotuś
Gdy je tylko zobaczyłam wiedziałam, że kiedyś je zrobię, a teraz wiem że jeszcze nie raz do nich wrócę. Polecam wszystkim fanom czosnku, którzy jeszcze ich nie znają :)


Składniki:
  • 400 g mąki pszennej chlebowej
  • 20 g drobnego cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4 g suchych drożdży lub 8 g świeżych (dałam świeże)
  • 260 g mleka
  • 30 g roztopionego masła
  • 1 roztrzepane jako z odrobiną mleka do posmarowania wierzchu
Nadzienie:
  •  60 gmiękkiego masła
  • posiekany czosnek w ilości wg uznania (u Dorotuś 4-5 ząbków, ale autorka proponuje dać więcej, ja dałam 6 i jak dla mnie w zupełności wystarczy)
  • 2 łyżeczki suszonej pietruszki (można dać również świeżą)

Z tej porcji wychodzi 12 bułeczek.
Z drożdży świeżych najpierw należy przygotować rozczyn, dodając do drożdży 1 łyżeczkę cukru i 1/4 szklanki  ciepłego mleka, a następnie odstawić w ciepłe miejsce i poczekać aż drożdże się uaktywnią (tak ok. 10 minut)
Wszystkie składniki ciasta połączyć ze sobą, a następnie należy dobrze wyrobić ciasto. Powinno być ono miękkie i elastyczne. Następnie kulkę ciasta posmarować delikatnie oliwą i odstawić w misce w ciepłe miejsce do wyrastania do momentu aż podwoi objętość (trwa to tak ok. 1,5 godziny).

Po tym czasie wyrośnięte ciasto dzielimy na 12 części. Z każdej formujemy kulkę, którą następnie spłaszczamy i lepimy podłużną bułeczkę. Bułeczki układamy łączeniem do dołu na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, lub wysmarowanej tłuszczem.
Uformowane bułeczki przykrywamy ściereczką żeby nie obsychały i odstawiamy znów w ciepłe miejscedo ponownego wyrastania. Tak na ok. 30 minut.

Składniki nadzienia dobrze ze sobą wymieszać.
Wyrośnięte bułeczki smarujemy roztrzepanym jajkiem z odrobiną mleka i nacinamy wzdłuż ostrym nożem.
W nacięciu umieszczamy odrobinę nadzienia za pomocą szprycy, rękawa cukierniczego, lub poprostu łyżeczką.

Pieczemy w rozgrzanym do 180 st. C piekarniku przez ok. 15 minut.

Smaczego ;)



czwartek, 28 kwietnia 2011

Jajka faszerowane szczypiorkiem.

Dzisiaj przepis na jajka proste, szybkie i moim zdaniem bardzo smaczne. Pewnie większości Was dobrze znane. Robię je nie tylko na Święta.

A tak w ogóle to dopadł Was już świąteczno-poświąteczny jajkowstręt? Mnie nie dopadł, bo akurat jajka, w jakikolwiek sposób przyrządzone mogę wcinać z okazji Świąt, z innych okazji, jak i zupełnie bez okazji :)
Polecam.



Składniki:
  • 6 jajek (talerz mam na 12 połówek)
  • pęczek drobnego szczypiorku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • sól, pieprz do smaku
  • do dekoracji majonez, sos tatarski lub inny Wasz ulubiony
Jajka gotujemy na twardo, obieramy, przekrajamy wzdłuż na pół i wyjmujemy żółtka.
Żółtka rozdrabniamy za pomocą widelca. Dodajemy do żółtek drobno posiekany szczypiorek, oliwę z oliwek, sól, pieprz. Wszystko razem mieszamy i tak przygotowaną masą wypełniamy połówki jajek.
Można podawać z ulubionym sosem do jajek np. tatarskim lub klasycznie z majonezem.
Smacznego ;)




Przepis dołączam do akcji Wielkanocne Smaki


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...